Jak zrobić prosty zbiornik dla każdego? Marcin Jurek – Trzmiel Radzi, cz. 5


W poprzednich odsłonach cyklu zbudowałem hardscape, obsadziłem go, zalałem akwarium oraz dobrałem do niego niezbędny sprzęt. Dziś omówię prowadzenie zbiornika, pielęgnację i zmierzę się z niespodziankami, które przed nami postawi akwarystyka.

Zazwyczaj, przez pierwsze dni po zalaniu akwarium prowadzi się idealnie. Z mojego doświadczenia wynika, że przez pierwsze 24-96 godzin od startu nic się nie dzieje. Pierwszą dostrzegalną zmianą jest zazwyczaj kolor i przejrzystość wody. Najczęściej z godziny na godzinę poprawia się jej klarowność i mamy coraz lepszą widoczność. Do wypełnienia akwarium użyłem starej, ale czystej wody z innego zbiornika, dzięki ostrożnemu zalewaniu, udało mi się osiągnąć zadowalającą przejrzystość niemal od początku. Jednak po około 72 godzinach woda nabrała brązowego koloru. To świetny moment, aby zrobić pierwszą podmianę. Wymieniłem około 40% wody, przy okazji usuwając z dna resztki roślin i drobne odpady z korzeni.
W kolejnych dobach rozpoczął się proces oczyszczania. Drewno zaczęło pozbywać się wszelkich związków w nim zwartych, np. garbników. Pojawił się śluzowiec i film bakteryjny, co doskonale ilustrują poniższe zdjęcia.

Zatem, jeżeli zakładacie akwarium z korzeniami, niech nie zdziwi Was lekko brązowe zabarwienie wody lub pojawienie się na korzeniach przeźroczysto-białej, niekiedy lekko brązowawej mazi. Jeżeli zabarwienie wody jest widoczne gołym okiem, warto wykonywać podmiany nawet dwa razy w tygodniu. Jednak nie musi być to aż 50% objętości akwarium – takie podmiany stosuję w akwariach z podłożem aktywnym. Skoro mamy żwir, a pod nim substrat, to wystarczą niewielkie podmianki, w ilości 20-25%. Pamiętajmy, że duże podmiany mogą spowolnić cykl azotowy, czyli dojrzewanie naszego zbiornika. Więcej o cyklu azotowym przeczytacie tutaj w artykule „Cykl azotowy i dojrzewanie akwarium”.

Zawsze wspominam o obserwacji i poznawaniu oraz zaprzyjaźnianiu się z akwarium. Nadmieniam o tym dlatego, że w tym konkretnym zbiorniku robiłem podmiany 2x w tygodniu przez okres około 3,5 tygodnia, czyli siedem regularnych podmian. Nie można tego jednak uznać za regułę – to kwestia indywidualna.
Mój zbiornik dosłownie „powiedział mi” kiedy przechodzimy na system podmian co 7-14 dni. Po niespełna czterech tygodniach korzenie, a jest ich przecież duża ilość, przestały zmieniać kolor wody i był to sygnał do zmiany. Od tamtego momentu podmieniam około 30% wody co 7-14 dni. Naturalnie mowa tu wciąż o akwarium bez podłoża aktywnego, z minimalną dawką nawozów i dużą ilością niezbyt wymagających roślin, z dopasowanym do ich potrzeb oświetleniem.

Skoro o oświetleniu wspomniałem, zapytacie mnie – a co z glonami, czyli pyłem na szybach, okrzemkami, krasnorostami czy innymi, spędzającymi sen z powiek zielonymi i brunatnymi paskudztwami? Nieskromnie napiszę, że z tym akwarium specjalnego doświadczenia w dziedzinie nie zebrałem.

Okrzemki i brunatnice – one zwykle pojawiają się w świeżo założonych akwariach. Do ich wzrostu przyczynia się najczęściej słabe oświetlenie i ogólny brak równowagi biologicznej. Rzeczywiście pojawiały się ich zalążki, lecz to normalne i podszedłem do nich zupełnie spokojnie. Przez pierwszy tydzień zbiornik był oświetlony przez 4 godziny, w drugim lampa działała przez 5h, w trzecim – 6h i tak już zostało do końca. Dalsze wydłużanie czasu oświetlenia nie ma sensu przy tych roślinach i takim systemie prowadzenia zbiornika, jaki zaproponowałem w poprzednich artykułach. Zrównoważone podmiany, o których wspominam nieco wyżej, połączone z odsysaniem i usuwaniem mechanicznym zanieczyszczeń oraz zalążków okrzemek, brunatnic czy innych glonów, dodawanie bakterii w płynie przy każdej podmianie oraz wprowadzenie w drugim tygodniu najbardziej odpornej części fauny, czyli molinezji i ślimaków military helmet (o czym wspomnę niżej) – to zabiegi, które przyspieszyły osiągnięcie wyczekiwanej równowagi biologicznej. 

Sinice – uwielbiają skoki azotu, wysoki poziom fosforu, dużą ilość DOC czyli całokształtu resztkowej masy organicznej w wodzie. Słowem, jeśli chcecie mieć sinice, to eksperymentujcie, kopcie w podłożu, lejcie bez kontroli nawozy typu NPK, a szczególnie N i P, a przy tym nie dbajcie o higienę zbiornika – to gotowy przepis na nie.

Zielenice – jednokomórkowe (pył na szybach) i wielokomórkowe (złożone, większe kropki na szybach, aranżacjach i roślinach). Różnica między nimi jest taka, że te jednokomórkowe najczęściej, choć nie zawsze, powstają w nowo założonych akwariach, a te wielokomórkowe w bardziej dojrzałych. W moim odczuciu dwie rzeczy mają decydujący wpływ na ich powstawanie. Pierwsza – to zbyt intensywny i długi czas oświetlania zbiornika. Druga – to zbyt duże stężenie mikroelementów w wodzie, spotęgowane niewielką masą roślinną oraz brakiem podmian wody, czyli regularnego usuwania nagromadzonych pierwiastków. Aby zredukować zielenice należy wyregulować ilość światła i oszczędnie dawkować nawozy typu micro.

Trzmiel Radzi – pamiętaj, jeśli ignorujesz początki okrzemek, brunatnic i pył na szybach, szczególnie w początkowej fazie życia zbiornika, wówczas wysyłasz zaproszenie innym, trudniej usuwalnym glonom zielonym i brunatnym, takim jak zielenice wielokomórkowe, glony zielone nitkowate, oedogonium (zielona wata), rhizoclonium (wata brunatno-zielona przy dnie) i inne. Aby tego uniknąć, regularnie odsysaj je przy użyciu odmulacza oraz usuwaj mechanicznie z aranżacji czy roślin. Pamiętaj też o czyszczeniu szyb np. za pomocą Flippera.

Z pewnością macie ochotę zapytać mnie: „a co z krasnorostami, spirogyrą czy zielonym zakwitem?” Uważam, że tu fundamentalny wpływ ma filtracja. Zbyt słaba zachęca twarde nitki i powoduje zakwit wody, zbyt mocna sprzyja krasnorostom. Zatem szalenie ważny jest dobór odpowiedniego filtra i jego mediów (temat ten opisałem w części czwartej cyklu), ułożenie wlotów/wylotów, cyrkulacja, czyli obieg wody w zbiorniku, czystość i przepływ filtrów. Glony, co by o nich nie mówić, są przydatne: zawsze informują czego jest zbyt wiele, a czego brakuje w akwarium. Analizujmy ich wzrost, pamiętając, że one zawsze są skutkiem, a znając przyczynę usuniemy skutek.

Powyżej wspomniałem Wam o życiu, czyli faunie. Dla mnie fauna to nie tylko ryby, a akwarystyka to nie tylko fauna. Jak ja „uwielbiam” pytania części moich znajomych w stylu: „dlaczego w akwarium nie masz ryb?”, „dlaczego tych ryb jest tak mało?”, dlaczego twoje ryby są takie małe?” I tu przepraszam, bywam złośliwy i poirytowany, ale pomimo wszystko staram się cierpliwie wyjaśniać: „to akwarium nie jest gotowe na docelową obsadę lub jest zbyt małe dla ryb”, „ryb jest wystarczająco dużo, gdyż one w tej ilości i składzie czują się dobrze i bezpiecznie, zarazem nie odciągają wzroku od całości obrazu”, „ryba to nie tygrys w klatce ani słoń w porcelanie, one są na tyle duże na ile pozwala im wielkość zbiornika”. Satysfakcjonuje mnie, kiedy taka osoba (często mająca niewielkie pojęcie na temat akwarystyki), oczekuje kolejnych wyjaśnień, jest zaintrygowana odpowiedzią, zadaje kolejne pytania, słucha, wtedy wiem, że nie zada więcej wnerwiających pytań, a jeśli założy kiedyś akwarium, to do tematu obsady podejdzie racjonalnie, zgłębi teorię, a dopiero potem uda się do sklepu akwarystycznego. Natomiast osoba, która robi skrzywioną minę i pospiesznie zmienia temat, po pierwsze, za jakiś czas ponownie zada to samo pytanie („hej co u ciebie, nadal nie masz ryb?”), po drugie – życzę wszystkim zwierzakom, aby nie stały się jej pupilem. Ignorancja bardzo źle wróży żyjątkom. Przepraszam za być może przydługi wstęp do tego akapitu, ale miejmy na uwadze, że minęła już era akwarystyki lat 70., 80. i 90. XX w., w której akwarium to była wielka ryba czy kolorowa zupa rybna (owszem były wyjątki, te szanuję).
Akwarystyka (mam na myśli szczególnie tę roślinna, słodkowodną) to dla mnie cztery składowe: 

– odpowiednio dobrany, przemyślany i wysokiej jakości sprzęt;

– zbalansowana, bezpieczna dla środowiska aranżacja, wsparta odpowiednim podłożem;

– duża, współgrająca ze sprzętem, aranżacją i docelową obsadą, składająca się z roślin biomasa, czyli nasza flora;

– fauna, czyli ryby, krewetki i ślimaki.

Fauna to najmniejsza składowa akwarystyki. Zazwyczaj myślimy o niej w pierwszej w pierwszej kolejności, ale jako ostatnią wprowadzamy do akwarium. W oparciu o jej wymogi dobieramy, sprzęt, aranżację i florę. Obsadę wpuszczamy w sposób odpowiedzialny, jest to Życie, któremu należy się szacunek opieka, trzeba z nim postępować racjonalnie i dbać o jego potrzeby. Tylko wtedy stanie się składową najefektowniejszą, dodającą kolorytu, swoistą wisienką na torcie.

Jak ja zadbałem o moją faunę w opisywanym zbiorniku? Po pierwszych trzech podmianach, czyli po około 10 dniach od startu wpuściłem 3 molinezje. Zazwyczaj wybieram ten gatunek, ponieważ ryby te są bardzo wytrzymałe, aktywne, bardzo żarłoczne i niemal wszystkożerne.

Spójrzcie na zdjęcie akwarium przed podmianką, które doskonale ilustruje, co zmieni ta wytrzymałość, aktywność i wszystkożerność. Na tym etapie rozwoju zbiornika w wodzie utrzymuje się wykrywalny poziom amoniaku, azotynów i związków amonowych (przypominam cykl azotowy). Są to substancje trujące, jednak molinezje tolerują ich dość wysokie stężenia (oczywiście bez przesady). Ruch płetw ryby żerującej przy dnie, na elementach aranżacji czy miejscach trudno dostępnych podrywa resztki organiczne, dzięki czemu zwiększa się szansa porwania ich przez nurt i przetransportowania do zasysu filtra – to naturalne oczyszczanie środowiska. Nie przekarmiajmy ich, a nawet nie dokarmiajmy na początku, nieco głodna ryba to ryba zdrowa, ruchliwa i kreatywna. Chętnie skubie śluzowca, zielone nitki i większość glonów. Fitloversi za algi, np. spirulinę płacą, a ryby mają je w gratisie i chętnie z nich korzystają. Ich wszystkożerność i żarłoczność z kolei wzmaga produkcję metabolitów, a to naturalny i dobrze przyswajalny nawóz dla naszych roślin. 

W kolejnym okresie w okolicach 14-17 dnia po starcie wprowadziłem 10 sztuk military helmet. Obok clinthon corona są to moje ulubione ślimaki. Skutecznie oczyszczają one akwarium z okrzemek, nie dają im się w pełni rozwinąć. Ponadto wspaniale usuwają z szyb innych elementów z zielony nalot, ciekawie wyglądają i mają super zębiska. Pomiędzy trzecim a czwartym tygodniem, kiedy amoniak, azotyny, jony amonowe uzyskały bezpieczny poziom, wprowadziłem połowę obsady, czyli 8 krewetek Amano i 10 sztuk brzanki pięciopręgiej. Gdy po kolejnym tygodniu miałem pewność, że wpuszczone ryby i krewetki mają się dobrze, wpuściłem resztę brzanek i Amano.

Krewetki Amano to specjaliści od usuwania wszelkich glonów nitkowatych oraz przerabiania Dissolved Organic Carbon – DOC (najprościej ujmując resztek); to swoiści segregatorzy śmieci, uwielbiający ubabrać się w tym, czego nikt inny nie chce dotknąć. Przy nich powiedzenie „pracowity jak mrówka” przestaje mieć sens. Odpoczywają jedynie podczas wylinki, gdy ich nowa powłoka jest na tyle delikatna, że bezpieczniej czują się ukryte w bezruchu.

Brzanki pięciopręgie, w odróżnieniu od ich borneańskich kuzynek (znacie je z pewnością pod błędną nazwą sumatrzańskie), są rybami łagodnymi, zatem bezpiecznie można trzymać je z molinezjami, czy innymi niewielkimi gatunkami o podobnych wymaganiach oraz z krewetkami. Są wspaniałym obiektem obserwacji, mają wyraźnie wyodrębniony dymorfizm płciowy, ale też są dość wytrzymałe i chętne do rozrodu – wpuściłem w sumie 20 sztuk, dziś jest ich około 40, bez odławiania i ochrony potomstwa. Taka ilość przy ich ruchliwości, nieustannych gonitwach i tańcach godowych, wielce sprzyja wsparciu filtracji. Lubią dobrze zjeść, więc dostarczają sporo paliwa roślinom. Aranżacja im bardzo sprzyja, ponieważ uwielbiają cień i kryjówki, zatem nasze korzenie i epifity stały się ich naturalnym schronieniem. Doskonały przykład symbiozy pomiędzy fauną i florą

Okres po zamknięciu cyklu azotowego, wprowadzeniu pełnej obsady i jej aklimatyzacji, czyli u mnie zazwyczaj drugi miesiąc życia zbiornika, to czas, kiedy podwodne środowisko przechodzi najbardziej spektakularną metamorfozę. Zdecydowanie mniej czasu poświęcam na zabiegi pielęgnacyjne, a akwarium pięknieje. Ustępuje śluzowiec, wszelkie zalążki glonów stają się niewidoczne, zauważalnie mniej zbiera się DOC, rośliny pięknieją, nabierają kolorów i rozrastają się w największym tempie. Duża masa roślinna skutecznie wspomaga filtrację, woda staje się przejrzysta, ustępuje jej herbaciany kolor. Nawet jeśli zdarzy się, że z przyczyn ode mnie niezależnych nie zrobię podmianki przez trzy-cztery pełne tygodnie, akwarium jest w bardzo dobrej formie. Nie lubię jednak takich sytuacji i staram się raz w tygodniu robić choć mini podmianę 15-20%, lub 25-30% raz na 2 tygodnie.

Mimo tego, iż projekt stał się niemal bezobsługowy, to jednak od czasu do czasu przydają się narzędzia i zabiegi specjalne. Pęseta, która zazwyczaj kojarzy się z sadzeniem roślin, służy mi teraz do wyjmowania resztek mchu czy kawałka korzenia, który opadł na dno. Chwytam nią martwy liść, aby bardziej precyzyjnie wyciąć go nożyczkami aquascapingowymi. Drobną gąbką do naczyń przecieram szyby, szczególnie w tych miejscach, gdzie nie jestem w stanie dotrzeć czyścikiem oraz usuwam twarde zabrudzenia. Przeznaczoną tylko do tego celu szczoteczką do zębów oczyszczam narożniki akwarium, nalot na korzeniach oraz skałach i wszelkie trudniej dostępne miejsca. Szczoteczka również się przydaje, aby na szybko odświeżyć wlot/wylot filtra, a także obudowę skimmera.

Długi drewniany patyczek do szaszłyków oraz cienka drewniana krótka i ostra wykałaczka to akcesoria, które rzadko używam, ale zawsze mam na podorędziu. To dzięki nim docieram do najmniejszych i najtrudniej dostępnych stref akwarium. Jeśli zdarzy się Wam umieścić korzeń czy skałkę zbyt blisko szyby, patyczek pozwoli usunąć każdą irytującą plamkę. Strzykawka z igłą przyda Wam się, jeśli pojawi się ognisko np. krasnorostów; wówczas bezpośrednio ze strzykawki aplikujemy wodę utlenioną lub carbo na niechciany element. Inna strzykawka posłuży Wam za precyzyjny aplikator nawozów; ważne, aby była ona zawsze czysta.

Wierzę, że po lekturze tej części, obsługa akwarium stanie się dla Was prosta, że udało mi się rozwiać choć część niejasności czy problemów. Kolejna, szósta część będzie jednocześnie ostatnią z serii. Podsumuję w niej projekt, a przede wszystkim pokażę Wam finałowe zdjęcie naszego prostego, łatwego, niewymagającego i niedrogiego zbiornika dla każdego.

Lista zakupów



Autor
Marcin Jurek
Dzień dobry, nazywam się Marcin Jurek, byłem w brzuchu Mamy podczas stanu wojennego, więc być może dlatego dziś jestem żołnierzem zawodowym. Od urodzenia w moim rodzinnym domu znajdowały się akwaria, własność moich starszych braci oraz suczka bokserka. W międzyczasie miałem inne akwaria, chomiki, jaszczurki, świnkę morską i dwa psy. Ukończyłem…
Więcej

Zapisz się do newslettera!

Jakie tematy Cię interesują?

Wyrażam zgodę na przetwarzanie powyższych danych osobowych w celach marketingowych przez TRZMIEL CZERWIŃSKI SP. J. z siedzibą pod adresem: ul.
Rogowska 147, 54-440 Wrocław, KRS: 0000576338, NIP: 8943066554, REGON: 362549553, w tym na przesyłanie informacji w postaci newslettera, drogą elektroniczną,
zgodnie z Polityką prywatności. Wiem, że w każdej chwili mogę wycofać zgodę.
Artykuły powiązane
Chemia wody Ogólne  
Cykl azotowy, a w pełni dojrzały zbiornik… czy to jakaś różnica?
Maciej Koczko
28/06/2022
Ryby  
Obsada akwarium 112 l
Dawid Drozd
22/03/2021
Ryby Problemy  
Choroby ryb w akwarium – objawy i leczenie. Część 2. – choroby grzybicze i bakteryjne.
Konrad Kozioł
10/05/2021
Technika Ogólne  
Moje pierwsze akwarium 112 l cz. 2
Zenon Aqua
01/03/2022
Projekt i wykonanie: White Tiger
Przejdź do sklepu
Trzmiel.com.pl